nagłówek

W lustrze i poza lustrem

Tygodnik Suwalski, sierpień 2006

Do przepięknie położonego gospodarstwa z dwoma drewnianymi domami z „duszą” w Mikołajewie wiedzie polna droga. Cisza i brak sąsiadów mają pomóc w skupieniu i wyłączeniu się z gwaru, w którym kobiety żyją na co dzień. W Warszawie, Łodzi i innych dużych miastach. Do Czarnej Hańczy mają sto metrów, Puszczę Augustowską – na wyciągnięcie ręki. Dodatkową atrakcją jest korzystanie z prawdziwej bani. Będzie też spływ kajakowy Czarną Hańczą. A wyjazdy na koncerty Filharmonii Aukso dostarczą duchowej strawy.

Rzeczpospolita kobieca

Madzia, kierowca off-roadowy, na co dzień przebywa głównie z mężczyznami. Toteż raz w roku czuje potrzebę zafundowania sobie babskiego warsztatu.

– Moje warszawskie koleżanki zazwyczaj nie rozumieją, co do nich mówię a tutaj spotykam dziewczyny nadające na tych samych falach – mówi. – Mam ustabilizowane życie i wyrozumiałego męża. Mówię mu, że chcę pojechać na obóz. I to wystarczy. Jadę. Ten tydzień jest czasem poświęconym tylko dla mnie. Jeżeli ja naładuję akumulatory, później cała moja rodzina z tego korzysta.

Wszystkie dziewczyny zgodnie podkreślają, że dobrze im tu ze sobą. Budują wspólnotę, o którą coraz trudniej w normalnym życiu.

– Kobiety, kiedyś sobie życzliwe, teraz rywalizują ze sobą – tłumaczy Krystyna.- Walczą o wpływy w pracy i w domu. O facetów, o stanowiska, o pieniądze i Bóg wie, o co jeszcze. I, co najgorsze, nawet tego nie zauważają. Przyjeżdżając tutaj, zostawiamy to wszystko za progiem.

Nie jestem jasnowidzem

– Pamiętam, że dla mnie największym odkryciem było, kiedy zrozumiałam, że mój mąż nie rozumie, czego od niego chcę – wspomina Madzia. – Powiedział mi wtedy: nie jestem jasnowidzem. Powiedz, o co ci chodzi, bo cię nie rozumiem. Od tej pory mówię jasno i konkretnie. Jeżeli chcę dostać różę, to nie mówię kup mi kwiatek, ale czerwoną różę.

Niektóre uczestniczki znają książkę Katarzyny Miller, znanej psychoterapeutki „Chcę być kochana tak jak chcę”. I teraz chciałyby, żeby ich mężczyźni też ją przeczytali.

– Kobiety są przyzwyczajone, żeby najpierw dawać – mówi Anna. – Mężom, dzieciom, rodzinie. A na końcu, jeżeli starczy czasu, zajmują się sobą. Tyle że tego czasu zazwyczaj nie starcza. My posiadłyśmy już świadomość, że trzeba to zmieniać. Popatrzcie na swoich mężczyzn, oni najpierw zadbają o czas dla siebie i swoje sprawy. A potem dopiero pomyślą o innych. Tego warto się od nich uczyć.

Kobiety są zdania, że nastały trudne czasy dla mężczyzn, o wiele trudniejsze niż dla kobiet.

– Mają być macho i jednocześnie nie bać się okazywania uczuć – mówi Maria. – Nic dziwnego, że gubią się w tych oczekiwaniach.

– Ale wszystko i tak w końcu zależy od kobiet – kwituje Madzia.

Zrozumieć ciało i duszę

Na obozie w Mikołajewie z kobietami pracują dwie instruktorki.

– Nasze metody mają się uzupełniać – objaśnia Magdaęłęólena Kędzior, dyplomowana nauczycielka Techniki Alexandra, autorka m.in. książki „Jeść? Nie jeść? Żyć”.. – Technika Alexandra pomaga walczyć z bólami kręgosłupa i napięciami w ciele. A to wyzwala także zmiany na poziomie psychiczno-emocjonalnym.

Na zajęciach Magdalena proponuje dziewczynom, żeby nie siedziały jak grzeczne, wyprostowane pannice, ale odnalazły najwygodniejszą dla siebie postawę. Taką, w jakiej czują się pewnie. Służy temu wiele różnych ćwiczeń. Między innymi prawidłowe i świadome oddychanie. A to wcale nie jest łatwe.

– Ja mam tylko wdech i wydech – jęczy Renata po nieudanej próbie powiększenia ilości wydechów po jednym wciągnięciu powietrza do płuc.

Inne dziewczyny też co chwila się usztywniają.

– Jak stoję, to jeszcze jakoś mi wychodzi, jak zrobię parę kroków, nie ma mowy o swobodzie – śmieją się same z siebie.

Ale zaciskają zęby i maszerują.

Odpowiedź jest w nas

Ewa Karasińska-Gajo jest instruktorem improwizacji tańca i symboliki ciała. Prowadzi Eksperymentalny Teatr Tańca. Na warsztacie „W lustrze i poza lustrem” ma za zadanie wyzwolić naturalny ruch z ciał kobiet. Bez potrzeby wyjaśniania wszystkiego słowami.

– Jak najmniej poleceń i konkretów. Ja nikomu nie powiem, co ma robić – mówi z przekonaniem. – Wystarczy zaufać swojemu ciału. Pozwolić, żeby się poruszało jak chce. W ciele są wszystkie odpowiedzi.

Kobiety, które chcą improwizować, zachowują się spontanicznie, te, które się mocniej czują się w grupie – tańczą w kręgu. Ewa pilnuje, żeby nie zapominały o tym, iż to ma być również zabawa i relaks.

Instruktorka przyznaje, że bardzo ważne jest, aby kobieta potrafiła dotrzeć do swojej natury. Jej pomógł śpiew. Mocnym, otwartym głosem.

– Kiedy zaczęłam śpiewać w ten sposób, najpierw ogarnęła mnie panika – wspomina. – Później coraz bardziej świadomie zaczęłam poznawać swój oddech. Po roku byłam już instruktorem i cieszę się, że mogę pomagać innym kobietom.

Żeby świat nami nie kręcił

– Jest wiele metod poznawania siebie. Każdy może poszukać najbardziej odpowiedniej, ale nie należy szukać na siłę – przekonuje Alicja Chlasta, prowadząca Ośrodek Rozwoju Osobistego Alcha, organizatorka obozu w Mikołajewie. – Trzeba zaufać rozwojowi osobistemu, który w nas zachodzi. Jedna kobieta odnajdzie się w tańcach w kręgu, inna założy rodzinę, a jeszcze inna zrealizuje się w robieniu kariery.

Trzeba tylko wziąć odpowiedzialność za samego siebie i nie grać przez całe życie roli ofiary.

Alicja podaje przykład swoich sąsiadów. Ilekroć psuje się mechanizm zamykający drzwi wejściowe do klatki, sąsiad niezmiennie od lat powtarza: trzeba coś z tym zrobić. I oczywiście nie robi nic. Sąsiadka w takiej sytuacji łapie za telefon i dzwoni do administratora osiedla.

– Trzeba samemu rozwiązywać problemy, inaczej to świat będzie nami kręcił – punetuje Alicja.

Poznawanie siebie nie od razu daje satysfakcję.

– Najpierw są łzy, poczucie bolesnego odarcia ze wszystkiego, kiedy musisz stanąć twarzą w twarz ze sobą i odrzucić przyjęte na siebie role: żony, matki, kochanki, szefa, podwładnego, sąsiada. Dopiero jednak wtedy widzisz jak mało zostało z ciebie samego. To moment, kiedy warto zacząć budować te wszystkie role od początku, ale już świadomie.

To praca na całe życie – twierdzą z przekonaniem uczestniczki warsztatów, ale warto ten trud podjąć. Bo to pomoże nam uporządkować własny świat.

Ewa Gawęcka

Agnieszka Szyszko