nagłówek

W kokonie złotej nici

Gwiazdy mówią nr 8/2008 z dnia 24 lutego 2008

Osłania przed negatywnym wpływem ludzi, emocji i zdarzeń. Chroni bojaźliwych. Tę medytację powinien znać każdy.
Są osoby, które nieustannie czują, że inni przekraczają ich osobiste granice, a to wywołuje w nich lęk i niepewność. O takich ludziach można powiedzieć, że mają słabą strukturę ochronną. Jej budowania uczyła Małgorzata Szkurłatowska  na warsztacie organizowanym przez Ośrodek Rozwoju Osobistego Alcha. Jak twierdzi, to jedna z najlepszych technik, jakie poznała. A zna ich naprawdę wiele.

Na rozchwiane emocje
„Złota nić” wywodzi się z tybetańskich praktyk klasztornych, bogatych w różnego rodzaju techniki pracy z energią. W tradycji Wschodu istnieje wiele metod budowania struktury ochronnej. A złoty kolor, który ma silne i korzystne wibracje energetyczne, przewija się w opowieściach i literaturze.
Silna struktura ochronna działa na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Wzmacnia odporność, broni przed wirusami i bakteriami. Na poziomie emocjonalnym chroni przed negatywnym wpływem innych osób, agresją. Może pomóc ludziom pracującym w toksycznym środowisku, pod silną presją psychiczną, a zwłaszcza tym miłym, ustępującym, co to zawsze wysłuchają, pomogą – a inni wchodzą im na głowę. „Złota nić” pomaga również radzić sobie z własnymi uczuciami.
– To bardzo przydatna technika w codziennym życiu – mówi Małgosia. – Zwłaszcza gdy borykamy się z jakimś trudnym problemem, mamy natłok myśli. Dzięki tej wizualizacji nabieramy dystansu i stajemy się mniej podatni na wpływ rozchwianych i gwałtownych emocji.

Dobro przyciąga dobro
Budowania struktury ochronnej najlepiej nauczyć się od doświadczonego nauczyciela. Choć technika nie jest skomplikowana, to gdy posługujemy się nią po raz pierwszy, pojawia się wiele wątpliwości i pytań: co robić, gdy nić się plącze, gdy kokon jest za ciasny albo powstają w nim dziury… Podświadomość może podsuwać zaskakujące obrazy. Małgosia wyjaśnia, jak postępować w takich sytuacjach.
Gdy opanujemy opartą na wizualizacji procedurę tworzenia energetycznego kokonu, możemy w nim przebywać tyle, ile potrzebujemy. – Z czasem wystarczy świadomość jego istnienia, nie trzeba go nawet tkać wciąż na nowo – wyjaśnia Małgosia.
Według niej regularna praktyka przynosi czasem zaskakujące efekty. Przede wszystkim rozbudza intuicję. – Niejednokrotnie moglibyśmy rozpoznać, że ktoś lub coś wpływa na nas negatywnie, ale mamy zaburzoną intuicję. Jeśli praktykujemy ten rodzaj medytacji, niektórych może zacząć od nas odpychać – właśnie tych, którzy nam nie sprzyjają – a innych przyciągać. Sami też lepiej wyczuwamy niebezpieczne sygnały. Bo to, co dobre, przyciąga dobro.

Małgorzata Kacperek