nagłówek

Krąg daje nam siłę

[wybrane wątki]
Marie Claire nr 03[37] marzec 2005

Wieczór. Brzeg jeziora. Ognisko wydobywa z półmroku sylwetki siedzących w kręgu kobiet. po wodzie niesie się rytm indiańskich bębnów. Grają skupione, zasłuchane w rytm. Jak w transie. Wcześniej, zakreśliły koło mocy. Usiadły zgodnie z kierunkami odpowiadającymi ich aktualnemu miejscu w życiu.

Wschód to kobieta, która „wyłania się znad horyzontu”. W tradycji indiańskiej-dziewczyna, która- zanim stała się kobietą- była przygotowywana do inicjacji przez starsze. Kobieta na południu jest dojrzała, żyje pelnią życia. Zachód-zmieniająca się: coś w niej umiera, by dać miejsce nowym elementom, pozwalającym dalej podróżowac przez życie. I wreszcie północ to miejsce przodkiń, starszyzny.

Ktoś z boku mógłby pomyśleć, że jest świadkiem zlotu czarownic albo tajemnego rytuału jakieś sekty. Tymczasem wśród siedzących wokół ognia kobiet nie ma nawiedzonych mistyczek. Jest nauczycielka, pracownica biura, dziennikarka, artystka. Zebrała je tu Alicja Chlasta, teolog z wykształcenia, na co dzień pracownik firmy handlowej, założycielka Ośrodka Rozwoju Osobistego Alcha. To ona zainicjowała kobiecy krąg w Suwałkach. Na jej zaproszenie przyjechała tu Tanna Jakubowicz-Mount, weteranka kobiecych kręgów, by poprowadzić warsztat „La Loba-dzika i mądra kobieta we mnie”.

Kobiety, które zasiadają w kręgu po raz pierwszy, często nieufnie podchodzą do szamańskich rytuałów. Przecież żyją w XXI wieku, posługują się komputerem, komórką, a tu mają w rytmie bębnów szukać „źródeł swojej mocy” albo „dopasowywać totem do swojej osobowości” czy też „zwracać się do przodków” i czerpać mądrość z ich doświadczeń. A mimo to kręgi przyciągają coraz więcej kobiet.

-Szamanizm jest najstarszą tradycją duchową świata – tłumaczy Tanna Jakubowicz- To pierwotny kult Matki Ziemi i naturalnych rytmów przyrody. Powrót do korzeni kobiecości. Tanna z wykształcenia jest psychoterapeutką. Indiańskie elementy jej warsztatów mają swój początek w wędrówkach po USA, które odbywała ponad 30 lat temu. W Kalifornii natrafiła na społeczności wyznające kulturę holistyczną, przedstawiajace świat jako jeden organizm. I ta wizja ją zainspirowała. Dziś propaguje wśród kobiet życie w zgodzie z rytmem ich natury. Tanna przez lata, pod kierunkiem indiańskich przewodników duchowych, uczestniczyła w wielu rytualnych ceremoniach….

Dla zaskakująco wielu uczestniczek krąg to pierwsze w życiu doświadczenie otwartego bycia z innymi kobietami. Niektóre nie są na to gotowe, inne krąg wciąga od razu. Tak było w przypadku Ewy, 32-letniej nauczycielki z Suwałk. Jej życie wydawało się poukładane, stabilne. Dobry mąż, cudowne dzieci. A jednak czegoś jej brakowalo. -Nie potrafiłam zaprzyjaźnić się z kobietami. Nigdy nie miałam koleżanek z podwórka ani ze szkoły. Poszłam do kręgu, bo chciałam dać sobie szansę na taką przyjaźń.

Dziś trudno jej wyobrazić sobie życie bez kobiet z kręgu.

Piętno prababki

Tanna porosiła kiedyś kobiety z kręgu, by przyniosły zdjęcia swoich babek, prababek. Potem, nad jeziorem. położyly je na północnej stronie koła mocy, tam, gdzie zasiadają przewodnicy i duchy przodków. Patrząc na czarno-białe, wyblakłe wizerunki, uświadamiały sobie, jak wiele z tamtych kobiet jest w nich samych.

-Zgodę na dokładanie sobie obowiązków bez umiaru mam po babci Apolonii, cichej i pokornej – mówi Ewa, nauczycielka.- A tęsknotę za luksusem po babci Helenie, znanej w rodzinie elegantce. One uczyły tych ról moją mamę, teraz uczą w jakiś sposób moją córkę.

Iwona, 45 lat, inżynier, zgodnie z oczekiwaniami zawsze była dobrą matką dla dwóch synów, przykładną żoną, która zrobi obiad, wypierze co trzeba, posprząta i jeszcze zarobi na dom.- Znosiłam to z pokorą, bo taka jest rola kobiety-mówi Iwona.

Tak przynajmniej od dziecka slyszała: „Dziewczynka ma ślicznie wyglądać, wykonywać swoje obowiązki i być cicho”.To było naturalne dla jej matki i babki. W trakcie szamańskiego rytuału Iwona zwróciła się do przodkiń, by odrzuciły ukryte piętno, którym ją naznaczyły. -Rytuał służy uzdrowieniu małej, skrzywdzonej dziewczynki, która jest w każdej z nas-tłumaczy Tanna Jakubowicz.-Dorosła kobieta chce się zachowywać dojrzale, a ta mała w niej płacze, albo wzbudza tyle lęku, że kobieta wycofuje się ze zwiazków, których pragnie. Rytuał służy też godzeniu przeciwieństw naszej osobowości. W każdej z nas jest i święta, i dziwka, mała dziewczynka i dojrzała kobieta. One wszystkie muszą nauczyć się ze sobą harmonijnie być. Jedne kręgi budują swoją wspólnotę na tańcu, inne na wspólnej grze na bębnach, rozmowach, rytuałach, albo śpiewie. Coraz bardziej popularny jest śpiew archaiczny. Wymaga on tzw. śpiewu płynącego z głębi ciała, niepowstrzymywanego przez zablokowaną psychikę. Żeby wydobyć z siebie taki donośny, mocny głos, trzeba zapomniec o wstydzie, całkowicie się otworzyć. Potrzebne jest do tego poczucie bezpieczeństwa. Wielu kobietom daje je właśnie krąg. Tu nikt nikogo nie ocenia, nie konkuruje. Kiedy podczas jednego ze spotkań Alicja Chlasta nie była w stanie zaśpiewać, nauczycielka kazała jej wydobywać z siebie głos, robiąc jednocześnie ćwiczenia fizyczne.

-Przy „jaskółce” czlowiek tak bardzo kontroluje się na utrzymaniu równowagi, że przestaje blokować głos i się kontrolować. Tak było ze mną- wspomina Alicja-Nagle głos wyszedł ze mnie tak, jakby mi się wszystko otworzyło. Aż łzy mi popłynęły. Rozpłakała się też nauczycielka. To było niesamowite. Jakbym przekroczyła jakąś barierę.

-Krąg ma pomóc kobietom w odzyskaniu swojego poczucia mocy-mówi Tanna Jakubowicz.- Nie po to, żeby dominowały, ale by miały taki sam wpływ na świat jak mężczyźni. Przyzwyczaiłyśmy się oddawać im głos i naszą moc. Tak latami działał patriarchat. Teraz czas odzyskać siłę, godność i wiarę w siebie. Kobiety stają mocno na ziemi, chcą mówić własnym głosem, chcą by ten głos był słyszany.

Kobiety wychodzą z kręgu odmienione. Przestają żyć wyrzutami sumienia, rozpamiętywaniem niewykorzystanych szans. Uczą się czerpać coś istotnego z każdego doświadczenia. Tanna Jakubowicz uważa, że powstające w wielu krajach kręgi kobiet rozpoczęły odrodzenie duchowe świata i są przeciwwagą dla kultury konsumpcyjnej.

Konrad Dulkowski