nagłówek

Inspirować do rozwoju

Rozmowa z Alicją Chlasta, założycielką i szefową Ośrodka Rozwoju Osobistego Alcha.
Tygodnik Suwalski nr 41/723 z dnia 12.10.2004 r.

Ośrodek to właściwie nazwa trochę na wyrost, bo na razie organizujesz warsztaty…

Tak, ale w przyszłości chciałabym mieć na Suwalszczyźnie dom z niebieskimi okiennicami, z pięknym ogrodem, blisko lasu, gdzie można by przyjechać, aby odpocząć, znaleźć inspirację, uporać się ze sprawami, które przerastają. Takie bezpieczne miejsce wśród bezpiecznych ludzi.

Jak narodził się pomysł organizacji warsztatów?

To była potrzeba serca. Zaczęło się od tego, że bardzo chciałam uczestniczyć w zajęciach Tai Chi. Nikt tutaj takich zajęć nie organizował. I ktoś podsunął mi myśl, że to ja mogłabym ściągnąć nauczyciela. Pomysł dojrzewał. Tai Chi co prawda jeszcze nie zorganizowałam, ale inne warsztaty owszem. A Tai Chi też będzie, za jakiś czas.

Przypomnij jakie warsztaty dotychczas zorganizowałaś.

Pierwszy, w styczniu tego roku, był warsztat „Technika Aleksandra”. W lutym odbył się warsztat antystresowy, w maju-„Porozumienie bez przemocy” według metody Marshalla Rosenberga. W kwietniu rozpoczęły się też comiesięczne spotkania z jogą. W pierwszy weekend października odbył się warsztat wyjazdowy, dla kobiet, prowadzony przez Tannę Jakubowicz-Mount, „La Loba-dzika i mądra kobieta we mnie”. Był nastawiony na poszukiwanie wsparcia i inspiracji w sobie, na odzyskiwaniu kobiecej mądrości i mocy. Jego motto brzmiało: „Silne kobiety tworzą łagodny świat”.

Czy masz jakieś zawodowe przygotowanie psychologiczne?

Ukończyłam kurs w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie „Kontakt w sytuacji pomagania”. I interesuję się bardzo tą tematyką.

Kim są trenerzy i prowadzący zajęcia?

Wszyscy prowadzący to dobrze wyszkoleni i doświadczeni specjaliści w swoim fachu. Dla mnie jest bardzo ważne, żeby były to osoby sprawdzone.

A kim są uczestnicy warsztatów?

To ludzie w różnym wieku, o różnym wykształceniu. Lączy ich to, że są zainteresowani swoim rozwojem i szukają czegoś dla siebie, albo też chcieliby pomóc sobie w danej dziedzinie. W większości są to mieszkańcy Suwalszczyzny, ale w przyszłości chciałabym, żeby przyjeżdżali tu ludzie z całej Polski.

Warsztatami interesuje się zapewne więcej kobiet niż mężczyzn…

Zdecydowanie. Może mężczyźni wstydzą się tego, że udział w takim warsztacie może być postrzegany jako coś niemęskiego. To się, na szczęście zmienia.

Może mężczyźni powinni przyjść na taki warszat, żeby potem rozumieć swoje kobiety…

Przede wszystkim powinni zacząć od tego, żeby zrozumieć siebie. Potem łatwo już im będzie zrozumieć innych. My wszyscy, tak kobiety, jak i mężczyźni, musimy zacząć od siebie, bo tam jest początek drogi do zrozumienia innych.

Czy organizawane przez Ciebie warsztaty mają przynieść konkretną pomoc psychoterapeutyczną?

Żaden z moich warsztatów nie miał charakteru psychoterapii. Zajęcia, które organizuję, mają być przede wszystkim inspiracją. Oczywiście można to później pogłębiać i rozwijać, także przez indywidualną terapię.

Czy dzisiaj, po głośnej aferze ze znanym psychologiem, terapeuci wzbudzają zaufanie?

Myślę, że dla osób, które korzystały z psychoterapii i którym ona naprawdę pomogła, pojedyńczy przypadek nie ma znaczenia. Ufam, że wiedza psychologiczna jest wartością obiektywną, niezależną od zachowania jednej osoby.

Jakie warsztaty zaplanowałaś w najbliższym czasie?

Wkrótce będzie druga edycja „Porozumienia bez przemocy”, warsztat dla kobiet „Scieżka tańca” i wreszcie, mam nadzieję, regularne spotkania z Tai Chi. Na pewno zrobię też warsztat komunikacji i negocjacji, warsztat garncarstwa i moich ukochanych śpiewów tradycyjnych. Plany mam rozległe.

Dziękuję.

Rozmawiała Agnieszka Szyszko