nagłówek

W życiu i w kinie

Thelma i Louise
Dlaczego tyle kobiet kocha ten film?
Chciałabym Was prosić, o to, żebyście odpowiedzieli sobie na pytanie, za co kochacie ten film? Myślę, że odpowiedź może okazać się zaskakująco ważna dla Was.
Często opisując jakiś film mówimy, że był super, miał świetny scenariusz, poruszył, aktorzy zagrali naprawdę fantastycznie, były cudowne krajobrazy, stroje, muzyka, całość … a ja Was proszę, odpowiedzcie sobie na pytanie za co kochacie akurat ten film? Proszę, gdyż uważam, że w przypadku tego filmu, znalezienie odpowiedzi jest naprawdę ważne.

Thelma i Louise to film drogi. Znajdziecie więc w nim wielkie auto ( Ford Thunderbird ), słońce, kurz drogi, przygodę, niebezpieczeństwo i … poszukiwanie.
Bohaterki startują w podróż jako słodkie laleczki, umalowane, upudrowane, wystylizowane na modłę patriarchalnego odbiorcy. Nie bardzo wiedzą dokąd w życiu zmierzają i kim są.
Zadziwiająco powierzchowne wyruszają szukając zabawy, odpoczynku. Szybko okazuje się jednak, że droga zmienia i nie ma już możliwości powrotu do punktu, z którego się wyruszyło.

 “Coś się we mnie przestawiło. Już nie mogę wrócić. To nie byłoby życie.  Thelma
 Nigdy nie byłam tak szczęśliwa. – dodaje Louise”.

Gdy kobieta jest tylko dodatkiem do mężczyzny, nie ma szansy poznać kim jest naprawdę. Tylko wyruszając w drogę, może poznać i odzyskać siebie. Thelma i Louise podejmują wyzwanie. Na ich drodze staje mężczyzna, który próbuje zgwałcić Thelmę. Bije ją, gdy ta broni się. Pada zarzut, od wieków chyba ten sam, że sama się prosiła, gdyż kokietowała go, tańczyła z nim, była podpita i zachęcająca, więc oczywiście on ma prawo wziąć to na co ON ma ochotę. W tym momencie z pomocą Thelmie przychodzi Louise (sama zgwałcona kiedyś w Teksasie) i zabija go.
Kobiety nie idą na Policję tylko decydują się na ucieczkę.
“-To moja wina. Przeze mnie obie mogłyśmy zginąć. Dlaczego od razu nie poszłam na policję? – Louise
– Mówiłaś dlaczego. Nikt by nam nie uwierzył. I tak miałyśmy zniszczone życie. I wiesz co? Facet wyrządzał mi krzywdę. Gdyby nie Ty skrzywdziłby mnie bardziej. On nie poniósłby odpowiedzialności. Świadkowie powiedzieliby, że się o to prosiłam. Moje życie byłoby zrujnowane” – Thelma.

Przypomina mi się historia z przed kilku miesięcy, kiedy to młoda dziewczyna poznała w autobusie trójkę mężczyzn i poszła z nimi do ich domu, gdzie była przetrzymywana, bita i gwałcona przez 10 dni! To co wtedy rozpętało się na forach przekraczało wszystko. Większość agresji była skierowana … właśnie w stronę tej kobiety, że sama się prosiła, że dobrze jej tak, że ma to na co zasłużyła, że skoro poszła z nimi to przecież mieli prawo przypuszczać, że ma ochotę na seks … I powiem Wam, że OGROMNA część tych opinii padała z ust .. kobiet!
Jakby same przyznawały mężczyźnie prawo do wzięcia tego na co mają ochotę, nawet wtedy, gdy one już tej ochoty nie mają. To one mają panować na swoim zachowaniem. Mężczyzna nie musi. Mężczyzna zostanie usprawiedliwiony. On nie musi. On ma się świetnie bawić nawet kosztem tej kobiety. I okazuje się, że nic nie zmieniło się przez te 26 lat od daty premiery tego filmu! Ciągle ta sama historia: prosiła się, ma za swoje, po co tak go kokietowała, po co tak ubrała się wyzywająco?
Z jednej strony wymaga się od kobiet, żeby podobały się mężczyznom, a z drugiej strony, zarzuca się im, że są wyzywające, że kokietują, prowokują i ci biedni bezwolni mężczyźni już nie są wstanie zapanować nad swoją chucią tylko biorą to co chcą. Zadając gwałt, torturując bijąc. I wszystko jest ok! Wszyscy świetnie się bawią!

“Na przyszłość, jeśli kobieta tak krzyczy, to nie ma w tym żadnej zabawy” – Louise do gwałciciela”.

I powiem Wam, że kobieta ma prawo być kokietką. Ma prawo prowokować, bawić się, być seksowna aż do bólu. Ma prawo pójść z mężczyzną do jego domu i ma prawo chwilę przed stosunkiem ROZMYŚLIĆ SIĘ! Ot po prostu już jej się nie chce z nim być. I on MUSI TO USZANOWAĆ! MUSI! Inaczej po prostu gwałci ją. Jeśli nie dostaje to znaczy, że bierze siłą, a jeśli bierze siłą to jest to gwałt. I nie ma dla niego żadnego usprawiedliwienia.
To on ma panować nad sobą.
A jeśli nie potrafi sobie z tym poradzić to niech nie wychodzi z domu lub idzie na psychoterapię.

Wracając do filmu, ten moment jest dla bohaterek kluczowym. Mogą zgłosić się na Policję narażając się na te wszystkie przejścia, oskarżenia, podłości. One jednak podejmują wyzwanie. Wyruszają w DROGĘ. Wyruszają w drogę ku sobie, ku wolności, ku kobiecej solidarności i poszukiwaniu czegoś więcej. Z każdym przejechanym kilometrem już wiedzą, że nie warto wracać do tego co było tylko iść do przodu i nie bać się bo wszystko się kiedyś kończy.

W tej podróży Thelma i Louise przekraczają kolejne swoje ograniczenia. Zrzucają maski. Odkrywają kim są. Odnajdują swoją kobiecą godność. Wraz z odrzuceniem szminki, biżuterii i tych wszystkich gadżetów, które je kiedyś określały, odnajdują prawdę o sobie.

Uciekają, ale jest to ucieczka DO WOLNOŚCI.
“Masz to na co się godzisz! – Louise”.

Gdy podróż się kończy, do celu dojeżdżają nie ładniutkie laleczki, ale dzikie i piękne kobiety. Niebezpieczne kobiety. Silne i mocne. Kobiety, które wolą zginąć niż na powrót założyć na siebie kierat niewoli.

“ – Posłuchaj. Nie dajmy się złapać. – Thelma
– Co masz na myśli? – Louise
– Jedźmy dalej.
– Jak to?
– Go! Jedźmy!
– Jesteś pewna?
– Tak. Dawaj”.

Thelma i Louise ( Thelma & Louise)
reżyseria: Ridley Scott (nominacja do Oscara), 1991 rok
scenariusz: Callie Khouri – Oscar za najlepszy scenariusz.
W rolach głównych:
Susan Sarandon jako: Louise Sawyer, nominacja do Oscara
Geena Davis jako Thelma Dickinson, nominacja do Oscara

Film zebrał niezliczoną liczbę nagród, wyróżnień i nominacji.

Źródło: W życiu i w kinie.
https://www.facebook.com/wzyciuiwkinie/